Geoblog.pl    millagreg    Podróże    W drodze    Coromandel Peninsula
Zwiń mapę
2009
18
lut

Coromandel Peninsula

 
Nowa Zelandia
Nowa Zelandia, Coromandel
POPRZEDNIPOWRÓT DO LISTYNASTĘPNY
Przejechano 41463 km
 
Ok, teraz normalny wpis. Poprzedni byl pisany w pospiechu, pod wplywem szoku cenowego i dobrobytu, ktory nas otaczal (na ktory nas nie stac).
Zacznijmy od poczatku. Do Nowej Zelandii Polacy od jakiegos czasu nie potrzebuja wiz. Na granicy otrzymuje sie pozwolenie na 3-miesieczny pobyt. Dzieje sie to automatycznie, jezeli spelnione sa pewne warunki. W internecie wyczytalismy (strona msz.gov.pl), ze trzeba miec bilet powrotny do kraju lub wylot do innego panstwa. Ponadto trzeba pokazac, ze sie ma pieniadze, ktore pozwola przezyc deklarowany czas pobytu. Bilet mielismy, a sprawe pieniedzy obmyslilismy tak: mamy troche gotowki, ale cale bogactwo jest na kartach. Dodatkowo strachu napedzil nam facet z obslugi na lotnisku w Jakarcie, ktory kilka razy podchodzil i pytal czy wizy na pewno nie potrzebujemy, bo imigration w N.Z. jest bardzo rygorystyczne. Tak oto stanelismy przed celnikami z kopia biletu do Ameryki Poludniowej, gotowi pieniadze i karty (nawet te bez pokrycia) pokazywac, a pani urzedniczka (wybralismy ta, ktorej dobrze z oczu patrzylo)nawet na papier nie spojrzala. Zapytala czy turystycznie, wbila pieczatke i uslyszelismy: Welcome to New Zealand.
Kraj kiwi (nie owoc, tylko smieszny nielot :) ) klania sie turystom. Na lotnisku pelno broszur, map i informacji o atrakcjach. Bardzo tu dbaja o ochrone wysp przed naplywem wszelkich obcych organizmow, ktore moglyby naruszyc istniejacy ekosystem. Wszedzie informacje, ze lepiej byc uczciwym i zadeklarowac niedozwolone produkty (owoce, rosliny, nasiona, itd.). Mila w stresie wyrzucila herbate bojac sie kary 200NZ$. Po dezynfekcji namiotu i butow trekingowych weszlismy do hali przylotow i zaczelismy dzialac. Na poczatek zostawilismy torbe z aparatem pod filarem i sobie poszlismy. Dobrze, ze to Nowa Zelandia, bo po 10 minutach caly czas tam byla. Nie ma jak dobry poczatek.
Od jakiegos czasu mielismy plan, zeby wypozyczyc samochod. Na campervana nas nie stac, ale mamy namiot, wiec male auto wystarczy. Z lotniska zaczelismy dzwonic na darmowe infolinie wypozyczalni. Sezon jeszcze w pelni i wszedzie, albo ceny zabojcze, albo nie maja samochodow. Sytuacja nie wygladala za ciekawie, totez Mila popadla w chwilowa depresje i patrzyla na ludzi oczami smutnego cocker spaniela, majac nadzieje, ze moze ktos nas przygarnie. Nie podzialalo :)
Jak juz wiadomo wszystko sie dobrze skonczylo, po wielu telefonach znalazla sie firma z samochodem, co prawda drozszym, niz zakladalismy, ale co zrobic. Jezdzilem juz po lewej stronie, ale z kierownica tez po lewej. Pierwszy zakret, kierunkowskaz, a tu wycieraczki sie wlaczyly (to tez inaczej :) ). Po dwoch dniach juz nie powodujemy zagrozenia na drogach. Przyzwyczailem sie.
GPS w naszym madrym telefonie pokazal w Auckland, ze jestesmy 20093km od domu. Tak daleko jeszcze nie bylismy. Faktycznie na mapie wyglada to tak, ze N.Z. wzgledem Polski jest dokladnie po drugiej stronei globu. Takze dla nas to wy chodzicie do gory nogami :)
Po pieciu miesiacach w azji, nie da sie nie docenic prostych chodnikow, koszy na smieci, porzadku na ulicy, normalnychmuszli klozetowych, ktore nie zatykaja sie po wrzuceniu do nich papieru toaletowego, tego, ze na pasach nam ustepuja i nie probuja nas rozjechac, tego, ze mowia tutajpo angielsku i predzej my ich nie zrozumiemy, niz oni nas. Generalnie wszystko tutaj funkcjonuje jak nalezy.
Z drugiej strony nie znajdziemy tutaj egzotycznej kultury jak np. w Indiach, bo to przeciez Anglosasi. Jedyna szansato spotkanie z kultura maorysow, ktorzy zamieszkiwali te wyspy od X-XII w. Nie ma rowniez tanich budek z jedzeniemza grosze, a najtansza knajpa bedzie chyba McDonalds. Dorobilismy sie juz miski i sztuccow. Zakupy robimy w supermarkecie, w ktorym mozna dostac tanie produkty (cos jak tesco-produkt - nie najsmaczniejsze, ale za to tanie :) ). Takie jedzenie nie jest bardzo drogie, niektore produkty w podobnych cenach jaku nas. Jednak, zeby przez piec tygodni nie zbankrutowac, wprowadzilismy plan kryzysowy (modne slowo). Nasz samochod okazal sie bardzo wygodny do spania, dlatego jedna noc bedziemy spac w nim, a jedna na kempingu, celem zadbania o higiene :). Pola kempingowe sa tutaj na poziomie. Pelna obsluga dla camperow (to jest camper-raj), internet, tv, kuchnie, prysznice. Ciekawe czy sie kiedys dorobimy czegos takiego w Polsce. Cena za noc 15 NZ$/os., czyli wyjdzie nas 15NZ$ dziennie, liczac co druga noc w samochodzie.
Nie wiemy jeszcze o co chodzi, ale duzo ludzi tutaj chodzi boso. Moze taka moda? Ogolnie jest bardzo swojsko i przemilo. Kazdy usmiechniety, tylko to ciagle "hi, how are You?" troche nas wyprowadza z rownowagi :)
Kraj jest raczej rolniczy, po drodze laki, owce, krowy. Glowne towary eksportowe N.Z. to: mięso i przetwory mięsne, produkty mleczne oraz produkty gospodarki leśnej. Jadac mijamy sielskie miasteczka, gdzie zycie wydaje sie niespiesznie plynac. Generalnie to chyba swietne miejsce do zycia.

W Auckland bylismy umowieni z Jayne, ktora poznalismy w Mongolii. Akurat byla w Nowej Zelandii, wiec po pieciu miesiacach nadarzyla sie okazja do spotkania. Mielismy jednak troche czasu , wiec pojechalismy najpierw na polnoc do Bay of Islands, popularnego, wakacyjnego kurortu. Zaliczylismy szybki objazd okolicy i wrocilismy do Auckland, na umowione spotkanie.

**********************************************************************

Z Auckland objechalismy wybrzezem cale Coromandel Peninsula. Po drodze mijalismy przepiekne widoki. Wszystkim ze slabymi zoladkami wspolczuje :)), drogi byly starsznie krete.
Noc spedzilismy na bardzo luksusowym campingu. Jesli wszystkie sa tu takie, to ja e. uwielbiam spanie pod namiotem:). Na miejscu znajodwaly sie: baseny, sauna, silownia, pralnie, kuchnie, doslownie wszystko co czlowiekowi do szczesia potrzebne.
Bylismy tez na plazy Hahei i znajdujacym sie obok Cathedral Cove, ktore jest slawne miedzy innymi z tego, ze krecono tam "Opowiesci z Narnii". Nastepnie pojechalismy do Hot Water Beach, jednej z czterech najniebezpieczniejszych plaz w Nowej Zelandii. A to z tego wzgledu, ze pod ziemia znajduje sie tutaj goraca skala, ktora rozgrzewa piasek do temperatury 65 stopni. Na miejscu mozna wypozyczyc szpadel (5$ :) ) i wykopac sobie prywatne SPA. My tylko grzalismy nogi :)

To narazie tyle z Kiwilandii


P.S. Przepraszamy za nielad :), troche nam tu ciezko z tym internetem, bo albo go nie ma (bo wszyscy maja juz w domu i nie potrzebuja kafejek) albo jest bardzo drogi, albo go zamykaja o 18, a my o tej godzinie jeszcze jestesmy gdzies w drodze.
 
POPRZEDNI
POWRÓT DO LISTY
NASTĘPNY
 
Zdjęcia (35)
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
Komentarze (8)
DODAJ KOMENTARZ
wódz
wódz - 2009-02-18 08:07
Długo kazaliście czekać na nowy wpis :) ale jak zwykle warto było :) Indyki są suuuuper.. Pierzasty poczuł się jak w domu :P trzymajcie się ciepło :*
 
jurowaty
jurowaty - 2009-02-18 08:10
Podoba mi sie tam :) Grzesio nie korciło upolować indyka?? :)
 
Mimi
Mimi - 2009-02-18 08:34
INDYKI ! ale tylko TRZY ; -)))
 
jaroslaw
jaroslaw - 2009-02-18 10:25
cichobiegi Milarona niezniszczalne.. skypa uruchomcie kiedyś!
 
Kacha
Kacha - 2009-02-18 12:08
Na 7 zdjęciu ktoś spada ze Sky Tower!!!
Tak się tam bawią czy to tylko samobójca? ;)))
 
katrins
katrins - 2009-02-18 21:54
Autko fajne no i w końcu macie full wypas!!! Należy Wam się! Zdjęcia cudowne!
 
engramdork
engramdork - 2009-02-19 19:47
Nowa Zelandia? Jedno z moich większych marzeń podróżniczych. Zdjęcia jak zwykle zresztą fajne.
 
dorcia
dorcia - 2009-02-19 23:22
Miśka: zdjęcie taty z dziećmi cudowne, takie uwilebiam:) buziaaakiii
 
 
millagreg
Emilka i Grzesiek ...
zwiedził 7.5% świata (15 państw)
Zasoby: 87 wpisów87 779 komentarzy779 2479 zdjęć2479 2 pliki multimedialne2
 
BLOG ROKU 2008
Moje podróże
25.08.2008 - 01.02.2011
 
 
17.07.2010 - 17.07.2010